Zielony fartuszek cz.3

Po fiasku poprzedniego podejścia postanowiłam trochę zmienić koncepcję.

Zamiast ręcznie przędzonej wełny wątpliwej jakości wełna przędzona maszynowo, ale nadal bardzo „surowa”. I tym razem będę farbować już po tkaniu (z czystego lenistwa – mam wełnę w kilogramowym nawoju – przewinięcie tego od farbowania samo z siebie już jest wyzwaniem). Póki co kilka zdjęć z procesu uzbrajania krosien.

odmierzanie nici

zakładanie

i początek tkaniny. Tak to wygląda po 6 godzinach przygotowań. Jest szansa, że tym razem coś z tego wyjdzie.

Zobacz też...

3 komentarze

    1. Nie, ktoś na allegro całe szpule sprzedawał. Jak będziesz swoje zasnuwać to zostaw po 2 cm po brzegach wolne, bo lubi się rozjeżdżać – przez całą długość tkaniny z tym walczyłam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *