Zielony fartuszek cz. 2

plama
Ładnie przedstawiona porażka wciąż jest porażką.

Okazało się, że wełna którą niedawno farbowałam nijak nie nadaje się do tkania – a na pewno nie przy moich zdolnościach. Każda nitka sprężynuje inaczej, grubość zmienia się pięć razy na 20 cm w przedziale: nitka do szycia – gruba włóczka szalikowa, a słabe to jak moher.
Udało mi się co prawda utkać panel o wymiarach 40×70 cm, ale raczej nie widzę dla niego zastosowania, bo z bliska wygląda tak:
faktura

Nawet na „fantazyjny szal” się to nie nadaje bo sztywne i drapiące niemiłosiernie.
Wygląda na to, że będę musiała zacząć od początku z inną wełną. Tylko co zrobić z tą, zostało mi jej prawie pół kilo…

Grunt to się nie poddawać!

————–
Aktualizacja 29.10
Szmatek ostatecznie wylądował w Muzeum jako pomoc naukowa. Przyjaciołom trzeba pomagać skoro można.

Zobacz też...

2 komentarze

  1. To jest piękne… tkasz na zamówienie? Potrzebne mi owijacze z przędzy jednoniciowej. Zawsze marzyłem o takim kolorze i fakturze materiału…

  2. Ostatecznie możesz uszyć torby ekologiczne , ozdobić na wierzchu i wystawić na allegro ;-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *