Właściwy moment

Wyobraźcie sobie taką scenę: droga szybkiego ruchu (S7 za węzłem w Nowym Dworze Gdańskim w kierunku Elbląga), jest jesienne popołudnie, chylące się ku zachodowi słońce prześwituje niemrawo pod ciężką, deszczową chmurą, przed maską samochodu ściana deszczu. Równolegle biegnie droga dojazdowa do ogródków działkowych – jeden pas starego asfaltu z poboczami porośniętymi wysoką trawą. I w tym deszczu, przy wypranym słońcu boczną drogą galopuje srokaty koń bez jeźdźca, a kawałek za nim na swoich krótkich nóżkach pędzi kucyk tejże samej maści i równie wolny od ludzkich obciążeń.
Wyobraziliście sobie? To teraz wyobraźcie sobie, że owszem, macie aparat, z pełną baterią i miejscem na karcie, ale… w bagażniku. Szlag trafia, nieprawdaż?
Henri Cartier Bresson, fotoreporter wojenny i jeden z założycieli agencji Magnum wyznawał teorię „decydującego momentu” w fotografii. Tego jedynego momentu, który czyni zdjęcie idealne, albo tylko poprawne bądź też z gruntu mierne. Moment pogalopował sobie w siną dal, i wcale by mnie to nie zdziwiło, gdyby ten koń faktycznie miał ta na imię.
Ale jak mawiał słynny twórca z nieco innej dziedziny (Picasso)

Inspiration exists, but it has to find you working

 

Zobacz też...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *