10 roślin barwierskich, które znajdziesz nawet w mieście

Dzianiny w barwach natury, tkaniny w super historycznych kolorach, eko-bizuteria… Fajnie by było mieć coś takiego? Szczerze powiedziawszy nie zadawałam sobie takiego pytania, bo po rośliny barwierskie mogę wyjść „w kapciach”. Żeby było śmieszniej nie mieszkam na wsi. Elbląg jako byłe miasto wojewódzkie należy do grona 39 największych miast, ale jest dość specyficzne. Starałam się […]

Continue Reading

Rok Polskiej Wełny – podsumowanie

Bałam się, że będzie gorzej. Po ubiegłorocznej porażce z Historical Sew Monthly obawiałam się trochę całorocznej akcji. Głównie z braku systematyczności, ale też ze względu na moją znikomą znajomość tematu. Postanowiłam więc potraktować to nie jak wyzwanie, a jak naukę. Całkiem zabawnie to wyszło, nawet jeśli działo się głównie na Instagramie. Zaczynając od początku; w […]

Continue Reading

Farbowanie nawłocią.

Z nawłocią jest jeden mały problem – ta najbardziej „nasza”, „historycznie poprawna” jest najtrudniejsza do znalezienia. Nie dlatego, że jest jakimś rzadkim gatunkiem – nic z tych rzeczy. Po prostu odmiany przywleczone znaleźć dużo łatwiej, dlatego na początek trochę botaniki. To co widzicie powyżej to nawłoć kanadyjska. Gatunek przywieziony do Europy  w XVII wieku. Podobnie […]

Continue Reading

Mleczowy mayday

Po tym jak Feima pochwaliła się swoją tęczą długo myślałam, czy publikować ten wpis, ale ostatecznie stwierdziłam, że z kronikarskiego obowiązku powinnam. A i niejedna początkująca farbiarka (jest takie słowo?) poczuje się lepiej, że nie tylko jej nie wychodzi. Do rzeczy. Majówkę postanowiłam spędzić przekopując mamie ogródek – samolubnie zresztą zakładając, że dzięki temu znajdzie […]

Continue Reading

Farbowanie czarnym bzem – czego nie robić i co począć jak się jednak zrobiło

Oto jak wygląda wełna farbowana czarnym bzem po kontakcie z proszkiem do prania

Parafrazując pewno powiedzenie z czasów szkolnych: Pamiętaj farbiarzu o naczyń czystości bo czarny bez nie uznaje litości. Czarny bez jako barwnik to chyba najbardziej kapryśna bestia z jaką do tej pory się spotkałam. Nie dość, że lnu nie łapie prawie wcale, to pod wpływem słońca wełna nim farbowana blednie i brązowieje (w wersji bez zaprawy […]

Continue Reading