Symbologia

W brydżu pojawia się czasem sarkazm „dwa razy przebite – dobrze przebite”. W praktykach „magicznych” można by ukuć coś podobnego. Skąd taka myśl? Pewna pani ciągle mnie nagabuje dlaczego nie mam czerwonej wstążeczki przy wózku inna pani, którą minęłam na jednym ze spacerów miała w wózku plakietkę Matki Boskiej (Częstochowskiej albo Ostrobramskiej – nie pamiętam której) przywiązaną czerwoną kokardką.

Gdyby ktoś podłubał w pochodzeniu tych praktyk mógłby to porównać do odmawiania Ojcze Nasz do Allaha (co może nie jest takie do końca dziwne skoro wszystkie religie mówią „Jeden jest Bóg”). Mniejsza o to.
Nie chcąc chlapnąć jakiejś bzdury zaczęłam rozpytywać ciocię Google o tę mistyczną czerwoną wstążeczkę (bo gdzieś-tam-coś-tam mi świtało z etnografii, że to przeciw urokom niby.) I faktycznie – zaczynając od symbolu kabalistycznego a kończąc na symbolu walki z AIDS przechodząc nitka szczęścia funkcjonuje sobie radośnie w „pop-religii” jako amulet ochronny o szerokim polu rażenia.
Z drugiej strony mamy medalik (obrazek/przedstawienie/wyobrażenie Matki Boga), przypuszczalnie srebrny (srebrnego/ błyszczącego zło nie tyka) i zapewne poświęcony tak dla pewności.
Zabobon, nieświadomość, czy przezorność – nie mi rozstrzygać.

Bogu świeczkę, diabłu ogarek i Salam alejkum, ale od mojego wózka proszę się odcertolić.

A skąd „symbologia” ?

Boondock Saints, znany w Polsce jako Święci z Bostonu. Film skądinąd polecam.

Zobacz też...

1 komentarz

  1. Najlepszym amuletem przed urokami jest zdrowy rozsądek (rodziców w przypadku dziecka), którego jak widać nie brakuje :-)
    I niech tak pozostanie …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *