Proste giezło

Tym razem coś krawieckiego. Leżał mi w szafie taki kawałek niemal-lnu (80% na oko) i aż się prosił o kreatywne wykorzystanie więc powstało giezło. Uszyłam je jeszcze jesienią, ale nie miałam na kim tego pokazać, bo tak to ze mną jest, że jak szyję na siebie to nigdy mi nie wychodzi. Tym razem wyszło za krótkie.

Akurat miałam wenę więc wszystkie brzegi są wykończone oliwkowym ściegiem łańcuszkowym, a na dekolcie dodałam fantazyjne zawijasy. Nieszczególnie ultraśne, ale miłe dla oka.

 

Tylko co ja z nim teraz zrobię, skoro jedyna osoba na którą pasuje nie jest z reko ;)

Zobacz też...

3 komentarze

  1. Wciągniesz tą osobę w rekonstrukcyjne bagienko ;)

    Jak nie jest dużo za krótkie (nie wiem, nad kolano :D ) to może posłużyć jako „robocze” giezło, wiele wskazuje na to, że codzienne stroje „klasy średniej” ;) bywały krótsze, dla większej wygody w pracy w obejściu.

    1. Jak dla mnie to do pół łydki, więc niewiele krótsze niż to które chcę zastąpić. A osóbka jest niewciągalna. Poza tym ktoś mi musi Bestii pilnować jak nie będę mogła jej na wyjazd zabrać ;)

  2. No toć „do pół łydki” to idealna długość dla wczesnośredniowiecznej gospodyni domowej, w końcu zamiatanie kiecą obejścia to nic dobrego ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *