Praktyczna jak Słowianka HSM 2015 #5

Lubię swój wikiński zestaw, ale czasem mam wrażenie, że albo ja źle uszyłam swoją suknię fartuchową, albo był to strój wybitnie wyjściowy, bo do prac obozowych i włóczeniu się po lasach raczej się on nie nadaje. Tak więc korzystając z faktu, że majowe wyzwanie jest pod hasłem praktyczności, a pod Cedynią preferowane są rodzime klimaty postanowiłam złożyć sobie zestaw słowiański.

Starting with Slavic garb | nigdziekolwiek.com
Na dobry początek wełniana sukienka i zapaska. Oczywiście Kasi nie mogło zabraknąć na zdjęciu

Najwięcej problemu sprawiła mi rzecz, wydawało się, najprostsza – zapaska. Element garderoby równie domyślny jak suknia fartuchowa, w większości wypadków rekonstruowana na podstawie etnografii. Żbiku zrobiła a jej temat całkiem niezłe rozeznanie, jest też tekst na temat ruskiej panovy, ale nadal jest to gdybanie. No więc wygdybałam sobie, że opcja ściereczki za paskiem jakoś do mnie nie przemawia, a z kolei w wersji otwartej z przodu czegoś mi brakuje. Tak więc powstała kombinacja z szerokiego panelu na tył i wąskiego z przodu. Niestety jak na złość nie mogę znaleźć ryciny, która mnie zainspirowała.

Z detali konstrukcyjnych: tylny panel jest doszyty do krajki, przedni jest luzem, przytrzymywany przez przepasanie. Dość praktyczne rozwiązanie – na pewno łatwiej będzie wyciągać garnki z ogniska z pomocą zapaski niż rękawami kaftana.

Drugą niewiadomą był materiał, bo oczywiście najpierw kupiłam, a dopiero potem przemyślałam kwestię. Co prawda materiały przypominające psi ząb znaleziono w Hallstatt, a w Gronowie, Huldermose znaleziono bardzo rozbudowane kraty, ale jedyne co choć trochę pasowało epoką to skrawek z Hagen

… niezmiennie nijak nie jest to słowiańszczyzna. Tak więc powstało coś wybitnie eksperymentalnego. Miejmy nadzieje, że Najwyższa Rada Werfyikacyjna to przełknie.

Sukienka wełniana jest z tych możliwie najprostszych. Zwyczajnie chciałam sobie uszyć coś ładnego ^_^

 

details of my Slavic garb | nigdziekolwiek.com
Troszkę detali: materiały, krajka i wykończenie dekoltu sukni

A skoro jesteśmy w kolorystyce…testowałam znów swoje nici. Musze przyznać,że wyszło zaskakująco dobrze (poza oliwkową – od Lepigliny- wszystkie mojego uprzędu i farbowania)

Recently made belts from yarn I psun and dyed myself (mostly) | nigdziekolwiek.com

 


Czym jest HSM’15 | Wyzwanie styczniowe | Wyzwanie lutowe| Wyzwanie marcowe

Podsumowując:

Zadanie: #5 Praktyczne
Materiał: Wełna, len
Wzór: domniemany, wzorowany na etnografii, suknia na bazie analogii skandynawskich
Rok: XI wiek
Dodatki: nici wełniane i lniane.
Dokładność historyczna: prawdopodobne, ale w dużej mierze eksperymentalne
Czas pracy: 3 dni
Pierwsze użycie: założony do przymiarki
Koszt: ok 120 zł

 

Zobacz też...

6 komentarzy

    1. A dziękuję pięknie. Jak to dodać do zielonej części garderoby wyjdzie, myślę, całkiem zacnie.

  1. Ostatnio o tego typu zestawieniu elementów w zapasce rozmawiałyśmy z Isą z Artes Diversae, właśnie w kontekście analogii do strojów ludowych. Z tym, że ona zastanawiała się nad kawałkiem tkaniny, który owinie całe biodra, a do tego na przodzie węższa zapaska. Ja do słowiańskiego stroju używam wersji gdzie po prostu jest owinięty dookoła bioder kawałek wełnianej tkaniny. Imho wszystkie są równie dobre (plus inne oparte na etnografii). W sumie to na nie jest jeszcze sporo mniej takich „namacalnych” potwierdzeń niż dla sukni fartuchowych, z nich się sporo zachowało kawałków przynajmniej :D

  2. Aha, bo nie napisałam – rozważałyśmy układ owijana spódnica wełniana + lniana zapaska na przedzie jako analogię do podobnych zestawów w strojach ludowych (spódnica plus zapaska/fartuch) z opcją lnianego przodu, bo len łatwiej doprać z wszelkich brudów metodami „dawnymi” typu szorowanie i gotowanie :)

    1. Też się zastanawiałam nad opcją z jednego kawałka, tyle, że bez dodatkowego fartuszka… i zrezygnowałam z niej tylko dlatego, że bałam się jak to się będzie trzymać przy moim ciągłym bieganiu. Wszystkie znaki wskazują, że powinnam zacząć się obszywać na stateczną matronę…przerażające!

      1. Ujmę to tak – taka konstrukcja wytrzymała moje bieganie jak kot z pęcherzem na Cedyni, więc nie jest taka nietrwała jak mogłoby się wydawać :D Zresztą – tysiące kobiet dookoła świata noszące kiedyś i teraz takie konstrukcje nie mogło się mylić :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *