Pas Dziewczyny z Egtved

Właśnie odkryłam, że robiąc coś,co się całkiem nieźle zna można nauczyć się czegoś całkiem nowego.
Po pierwsze, że tkając na tabliczkach można imitować splot płócienny i efekty uzyskiwane na bardku. Po drugie – można to wykorzystać do rekonstrukcji stroju z epoki brązu.
Tak właśnie datowane jest znalezisko grobu Dziewczyny z Egtved. O ile z niej samej pozostało jedynie trochę włosów, zębów i skóry naukowcy określili, że kiedy chowano ją w dębowej trumnie latem 1370 roku p.n.e. miała około 16-18 lat. Co bardziej fascynujące jej strój zachował się w stanie niemal nienaruszonym. Zarówno wełniana bluza jak i spódniczka ze sznurków i pas. I właśnie ten pas próbuję odtworzyć.

Pierwsze podejście wygląda tak:
pas z egtved
I pojawiają się pierwsze nieścisłości. Głównie z powodu niewłaściwych narzędzi. O ile dzięki pani Gabrieli dysponuję surową, naturalnie farbowaną wełną, o tyle po poprzednim sezonie nie jestem już właścicielką bardka, więc musiałam symulować na tabliczkach. Przypuszczam jednak, że oryginał był tkany na krosnach pionowych ( patrz zwężenie pasa przy końcówce) ale to akurat da się również uzyskać na innych „narzędziach”. Sama faktura też jest nieco inna niestety jest to kwestia mojego podejścia do tkaniny – wyszła mi zbyt zbita. Największy problem jest z samymi frędzlami. Na zbliżeniu tego zdjęcia widać dokładnie, że końcówki są bardzo mocno sfilcowane, pojęcia natomiast nie mam jak splecione są same frędzle – to nie jest zwykły warkocz.

Na szczęście z drugim pasem nie muszę się spieszyć, więc jeśli ktoś ma jakieś konstruktywne uwagi na przyszłość to bardzo chętnie poczytam, a póki co biorę się za cztery metry warkocza z Birki. Może zdążę :)

Zobacz też...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *