Operacja 53: 31-35

Tak dużych zaległości to jeszcze nie miałam. Zaczynam żałować że wykluczyłam możliwość robienia na zapas.


Z pierwszymi dwoma tygodniami nie ma problemu. 7-9 sierpnia był festiwal na Wolinie więc tak czy inaczej musiałam się przygotować.

Poza tym, że udało mi się skończyć tego wełnianego zielonego potwora, to jeszcze powstał inny zieloniak (w ciemnozielone romby) i bardzo jarlowska czerwono-czarna tasiemka. W czasie festynu powstało jeszcze około 4 metrów rudego prostego rombu (taka jak zielona tylko z pustym środkiem) i błękitny pojedynczy skos z lnu, ale tego zrobiłam tylko 30 cm… niestety żadna z nich nie załapała się na zdjęcie.

Później nieco trudniej – urlop na jachtach nieco utrudnia działanie. Powstała tylko lniana tasiemka z birkową plecionką.
Granatowa wełniana wystrzeliła na sam koniec urlopu, a czarno-czerwona jest jeszcze w trakcie produkcji ale zostało mi jej mniej niż 10% więc uważam ją za skończoną.

dzins

rude lniane

Nie jest źle. Ciągle jeszcze się względnie wyrabiam.

Zobacz też...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *