Oaza absolutnego spokoju

Dalej niż nigdzie, dawniej niż nigdy w nieprzebytej puszczy ukryta była Oaza Absolutnego Spokoju.

W tym miejscu jakby zatrzymał się czas. Jeziorka nie mąciła żadna fala, powietrza na polanie nie poruszał najmniejszy podmuch wiatru. Nic, co biegało czy latało nie śmiało naruszyć idealnego dywanu z traw i ziół. Coś w spokoju tkało kokon z ciszy i odosobnienia na fundamencie z pojedynczej białej lilii rosnącej pośród wód. Ludzie, którym dane było odnaleźć to miejsce stawali tylko na jego granicy oczarowani i szybko odchodzili niosąc w pamięci ideał. Ale czas jednak mijał…

Co sezon lilia przekwitała, opadłe płatki tonęły w nieruchomych wodach i gniły. Woda zzieleniała, obumarła trawa na brzegach. Jeziorko spłyciło się, rozlało po polanie i gniło coraz bardziej, aż nieruchome, stęchłe bagno sięgnęło granicy drzew.

Dzisiaj już nikt nie podróżuje do oazy, a ci, którzy przypadkiem zapuścili się w tamte strony mówią o przerażającej pustce i niemocy. I tęsknym wołaniu czegoś, co chciało utkać spokój na fundamencie z białej lilii.

Zobacz też...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *