Niebezpieczny precedens

Od poniedziałku po światku rekonstruktorów wczesnego średniowiecza krąży jak widmo przerażająca wiadomość, że Festiwal Słowian i Wikingów w sierpniu 2013 może się nie odbyć. Wszystko za sprawą budowanej w Wolinie mariny.
W czerwcu na terenie inwestycji odkryto całą masę skarbów chociaż do tej pory uważano że były tam jedynie bagna. Bardzo się tym wtedy chwalono.

Ale czas leci, inwestycja postępuje, a fantów w ziemi nie ubywa. Więc gmina wyraziła zgodę, na przebadanie ziemi przez archeologów, ale nie na miejscu, tylko wykopanej i złożonej w innym miejscu. I tu pojawiają się problemy.
Po pierwsze ziemię trzeba gdzieś składować. Padło na teren wyspy Recław, zaraz przy skansenie… tylko, że to miejsce gdzie co roku uczestnicy festiwalu rozbijają swoje namioty.

Festiwal 2010
Festiwal 2010

Wygląda na to, że do Wolina przylgnie na stałe określenie „błotny festiwal”, tylko, że tym razem to nie będzie kwestia deszczu tylko 40 000 ton urobku, którego nie będzie można usunąć przed festiwalem, bo fakt, że jest to pas techniczny szlaku wodnego i Urząd Morski wyraził sprzeciw póki co nie wydaje się o niczym przesądzać.

Jest jeszcze drugi, chyba większy, problem. Pozwolę sobie zacytować kolegę bardziej kompetentnego w kwestiach archeologii

Swoją drogą sytuacja powstała w Wolinie to precedens na miarę światową. Nie bałbym się go nazwać początkiem Nowszej Nowej Archeologii. Koniec z problemami i napięciami na linii archeolog-inwestor. Stanowisko archeologiczne wyjmujemy z ziemi, kładziemy obok i dopiero wtedy badamy. Inwestor się cieszy, fanty znalezione, wszystko ok. A że dla nauki nic z tego nie wynika? Who cares…

O co chodzi Łukaszowi? To tak jakbym stwierdziła, że w połowie XIX wieku używano olejku lawendowego. Oczywiste, prawda? Przecież to lekarstwo, perfum i przy okazji odstraszacz moli. Współcześnie owszem. Tylko, że w tamtym czasie olejek lawendowy używany był także przez fotografów jako wywoływacz fotogramu (zdjęcia) wykonanego przez naświetlenie asfaltu syryjskiego (proces wynaleziony przez Niecephora Niepce). Brak kontekstu znalezienia przedmiotu czyni go równie bezużytecznym jak ciekawostki z demotywatorów. Po protu kolejna błyskotka, którą można się pochwalić.

W kontekście kontekstu spodziewajcie się jeszcze jednego wpisu, bo w trakcie wykopalisk w Elblągu znaleziono wikińską zapinkę w warstwie XIII-wiecznego miasta/podzamcza krzyżackiego ;)

A póki co trzymam kciuki za festiwal i sens archeologii.

Zobacz też...

1 komentarz

  1. Omijając fakt, trochę bezsensownego wyjmowania ziemi pozbawiającego zabytków kontekstu (warstw z różnych epok, miejsca itp.) to moim zdaniem – nie oszukujmy się tu jest Polska. Jak tą ziemię wyciągną to jej nie upilnują od „poszukiwaczy skarbów” i po miesiącu wyciągną wszystko co się da odnaleźć najłatwiej (w teren monitorowany nie wierzę, skoro udało się komuś chatę podpalić to tym bardziej kupę szlamu przekopią). Po drugie nie wierzę w zdolności szybkiego wyeksplorowania tego przez fachowców, robota nudna, żmudna, studentów wysłać nijak – nie da się tego chyba wpisać jako „wykopaliska”. Jak tą hałdę szlamu tam wysypią – tak będzie stała póki nie zarośnie, a może za jakiś czas znajdzie się ambitny magister, który będzie próbował ulepić z tego doktorat. I tak jest wszędzie, a przyczyną czas i pieniądze.

    Pozdrawiam ;-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *