Kwestia nazwy

Przyszło mi do głowy: jest cosplay, roleplay… i rekonstrukcja – czy po drodze zatraciliśmy tą „zabawową” część?

 

Zobacz też...

6 komentarzy

  1. Ogólnie ja nie widzę związku między nazwą a podejściem do zabawy.
    Każda z tych trzech ma swoje określone zasady i ładunek rozrywki dla osób, które akurat dane „ramy” kręcą. No, może z tą różnicą, że na większości imprez cosplayowych im lepiej zrobiony kostium danej postaci tym więcej „punktów sławy”, podobnie im lepiej zagrana (i przebrana, na LARPach) postać tym więcej „ps” u roleplayowców, a u nas zasadnicza większość ma jednak wyrypane serdecznie na historię, którą podobnoż rekonstruuje ;)

    BTW może polskie nazwy na cosplay i roleplay jakoś nie są przyjęte, bo by to trochę infantylnie brzmiało: „przebieranki” i „odgrywanki” czy coś ;) Rekonstrukcje mają przynajmniej nazwę stosunkowo najpoważniej brzmącą dla ludzi „z zewnątrz” :D

    1. „Gry fabularne” – może bardziej do typowych RPG niż do LARP ale tez pasuje ;) Raczej chodziło mi po głowie, że ostatnio to bardziej komercja i polityka a nie fun. Przynajmniej coraz częściej rzuca mi się to w oczy.

      1. Hm, może zależy gdzie i co się robi. No i z kim, bo np. takie małe polityki na poziomie ekip mogą skutecznie zniechęcić („duże” też zresztą, ale tutaj chyba wczesne ma stosunkowo lepiej niż np. rekonstruktorzy powstań czy IIWŚ, na ich imprezach przeważnie musi jakiś ciołek przemówić ;) ). Zresztą, nawet i komercję można robić dobrze (by uczyła) i mieć z tego zabawę.
        Ale myślę, że to głównie kwestia podejścia konkretnych osób, ich decyzji co chcą robić, na co kłaść nacisk.

        1. No to życzmy sobie dużo zabawy przy tej pracy :) i jak najmniej polityki w jakimkolwiek wydaniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *