Farbowanie nawłocią.

Z nawłocią jest jeden mały problem – ta najbardziej „nasza”, „historycznie poprawna” jest najtrudniejsza do znalezienia. Nie dlatego, że jest jakimś rzadkim gatunkiem – nic z tych rzeczy. Po prostu odmiany przywleczone znaleźć dużo łatwiej, dlatego na początek trochę botaniki. To co widzicie powyżej to nawłoć kanadyjska. Gatunek przywieziony do Europy  w XVII wieku. Podobnie […]

Continue Reading

Mleczowy mayday

Po tym jak Feima pochwaliła się swoją tęczą długo myślałam, czy publikować ten wpis, ale ostatecznie stwierdziłam, że z kronikarskiego obowiązku powinnam. A i niejedna początkująca farbiarka (jest takie słowo?) poczuje się lepiej, że nie tylko jej nie wychodzi. Do rzeczy. Majówkę postanowiłam spędzić przekopując mamie ogródek – samolubnie zresztą zakładając, że dzięki temu znajdzie […]

Continue Reading

Farbowanie czarnym bzem – czego nie robić i co począć jak się jednak zrobiło

Oto jak wygląda wełna farbowana czarnym bzem po kontakcie z proszkiem do prania

Parafrazując pewno powiedzenie z czasów szkolnych: Pamiętaj farbiarzu o naczyń czystości bo czarny bez nie uznaje litości. Czarny bez jako barwnik to chyba najbardziej kapryśna bestia z jaką do tej pory się spotkałam. Nie dość, że lnu nie łapie prawie wcale, to pod wpływem słońca wełna nim farbowana blednie i brązowieje (w wersji bez zaprawy […]

Continue Reading

Kurkuma – barwnik dla początkujących

Daje piękny, nasycony kolor, nie wymaga gotowania, jest łatwo dostępna… ma tylko jedną wadę – łatwo blaknie.   Kurkuma, czyli po naszemu ostryż długi, pochodzi z Indii gdzie do tej pory cieszy się sławą rośliny magicznej, używanej w wielu tradycyjnych rytuałach . W starożytności znana była też w Egipcie, a Chińskie źródła medyczne wymieniają ją […]

Continue Reading

Nadal się uczę

…ale „Uniwersytet You Tube” nie ze wszystkim pomoże, dlatego dobrze czasem pogadać na żywo z ludźmi bardziej doświadczonymi. Dzień Przędzenia w Miejscach Publicznych był do tego dobrą okazją. Tak to wyglądało na Grodzisku w Sopocie: Dominika próbuje uruchomić kołowrotek, który na tą okazję przywiozłam z muzeum. Niestety dziadek miał już tak przekoszone osie, że co chwilę […]

Continue Reading