Buszmen z laptopem

Dawniej niż nigdy dalej niż nigdzie dzieje się taka historia…

Wyobraźmy sobie człowieka mieszkającego w głębokiej puszczy równikowej, wstającego codziennie o świcie, żeby pójść na polowanie, lub pracować na mikrym poletku siłą wydartym najdzikszej powierzchni leśnej na świecie. Pracuje narzędziami które sam zrobił, ubiera się w to, co zdobył, uplótł, utkał czy pozszywał. Je lub nie je. Śpi w szałaso-chacie, albo chowa się przed zwierzętami, burzą czy podtopieniem.
I ten właśnie człowiek spotyka sprzedawcę laptopów/przedstawiciela akcji charytatywnej na rzecz równego dostępu do informacji.


Plusy widać gołym okiem. Będzie miał dostęp do internetu, dowie się jak lepiej uprawiać pole, będzie miał dokładne prognozy pogody, będzie mógł wezwać pomoc w razie potrzeby, będzie mógł komunikować się z całym światem, a nawet sprzedawać dzieła swoich rąk, bo buszmen okazuje się zdolnym rzeźbiarzem. Laptop jest solidny, wzmocniona obudowa, mocna bateria, intuicyjny system operacyjny, wszystkie potrzebne programy. I to wszystko za udziały w sprzedaży internetowej i możliwość zamieszczenia reklamy / za darmo.
A buszmen, człowiek natchniony zdawałoby się, bo jak inaczej wiedziałby o czym gość do niego mówi, stoi w zaparte, że nie chce.
Dwoi się i troi człowiek cywilizacji, roztacza przed nim cudowne wizje. Obiecuje zyski, sławę, podniesienie stopy życiowej. Dzięki temu, co oferuje będzie bogatym człowiekiem cywilizacji, obywatelem świata…

– Tu nie ma prądu.
– Pociągniemy z najbliższej wioski
– 50km przez rezerwat?
– No to bateria słoneczna ze stacją transformatorową
– Tu raczej rzadko jest dość jasno
– Elektrownia wodna?
– Realne, ale przy tej wilgoci laptop długo nie pociągnie
– Zafoliujemy
– Spali się
– To szafa pancerna
– A do pracy? W domu też warunki kiepskie
– Wybudujemy nowy
– A jak dostarczycie materiały?
– Zrobimy drogę….
… – A jak się zepsuje?
– Informatyk pomoże
– Informatyk z…?
– Ze stolicy. Zrobimy pas startowy dla małych samolotów albo przyślemy jednego na etat.
– A będzie on mieszkał w?
– No oczywiście wybudujemy mu drugi dom…
… – Oczywiście najprościej by było, gdyby przeprowadził się pan do miasta.
– Oczywiście.
– No więc czy pan..
– Nie, dziękuję.
– Ale…
– Nalegam.

Gość odszedł, a buszmen, który nawet przez chwilę zastanawiał się nad wyprowadzką zniknął na chwilę zza zasłoną, po czym wrócił z czymś co kiedyś to było laptopem. Aluminium może miękkie, ale na nóż się nadaje. Miał tego jeszcze trochę. Sam w końcu kiedyś sprzedawał laptopy.

Zobacz też...

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *