Bagna Północnej Rubieży

A miało być tak pięknie. Zwykły spacerek grupy zaawansowanych wiekowo i kontuzjowanych wojów. Założenie było proste – wychodzimy z obozu, znajdujemy nasz oddział kurierski i niepostrzeżenie wracamy do obozu, bo nikt chyba nie miał ochoty walczyć w chmarze gzów przy niemal +30 w cieniu. I tyle założeń.

 

Północna Rubież
Pełna gotowość bojowa

 

Północna Rubież
Szybkie rozkazy i dalej w drogę

 

Północna Rubież
Czasem zwiad czeka na oddział…

 

Północna Rubież
… A czasem oddział na zwiad

 

Północna Rubież
Coś nam mówi, że chyba jesteśmy nie tam, gdzie powinniśmy.

 

Północna Rubież
Dość. Czas zapytać siły wyższe (czytaj GPSa) o wskazówki.

 

Północna Rubież
Wygląda na to, że te 2,5 km które odwędrowaliśmy od obozu najłatwiej będzie pokonać korytem rzeki.

 

Północna Rubież
Czyżbyśmy się pomylili?

 

Północna Rubież
Nie ma lekko.

 

Północna Rubież
Uśmiechnięty Gorm już wie, że zaraz będziemy na miejscu

 

Parafrazując klasyka: Aslafa nie było, ale i tak było zajebiście. Głodni, mokrzy i zmęczeni wróciliśmy do obozu akurat na czas, żeby zjeść obiad przed oberwaniem chmury. Ach, wspominałam może, że z braku męskiego stroju wędrowałam przez te chaszcze w kiecce podciągniętej nad kolana? Brawo ja. Pokrzywy czuję do tej pory ;]

Tak wyglądały dla mnie sobotnie manewry na Północnej Rubieży. A poniżej cała impreza w telegraficznym skrócie.

 

This slideshow requires JavaScript.

 

Sława Drużynie Nidhogg z Braniewa za udany weekend.

Zobacz też...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *